„Amatorki” nagrodzone w Kaliszu

Dorota Androsz i Katarzyna Dałek zostały laureatkami 53. Kaliskich Spotkań Teatralnych. Serdecznie gratulujemy.

Jury jedynego w Polsce festiwalu sztuki aktorskiej w składzie: Agata Duda-Gracz, Zenon Butkiewicz, Ireneusz Czop i Jacek Wakar po obejrzeniu 8 przedstawień konkursowych postanowiło przyznać aż dwie Nagrody Aktorskie za kreacje w AMATORKACH: dla Doroty Androsz za rolę Brigitte oraz dla Katarzyny Dałek za rolę Pauli.

Sceniczną adaptację „Amatorek” (powieść pochodzi z 1975 roku) powierzył Teatr Wybrzeże młodej reżyserce, Ewelinie Marciniak, która w sposób deklaratywny, jednak zgodny z wymową tekstu Elfride Jelinek (samego w sobie klasycznego niemal, czytelnego), przedstawiła obraz prymitywizmu ludzkiego, osadzonego w warstwie emocji i schematów. Świat zaproponowany przez Marciniak jest doprowadzony do przesadnej formy instrukcji obsługi dla mężczyzn w kwestii kobiet. Nie jest to zarzut, jedynie konstatacja wypływająca z tekstu Jelinek kontestującej świat, odbierającej go jako polifonię zdarzeń, głosów, postaci i wartości. A jej świat bezsprzecznie zmierza do zagłady i to nie w imię obrony racji wyższych.

Zakończony niedawno  w Trójmieście Festiwal R@Port dowiódł, że postdramatyczna forma zaczyna być przede wszystkim nieczytelna (potem zaraz nudna) nawet dla koneserów teatru. Idea ilustrowania rozkładu świata ubrana w zmutowane słowa, zlepki, szumy, zgrzyty nikomu nie wychodzi już na dobre. Nowoczesność nie opiera się dzisiaj na nowej koncepcji dramaturgicznej, jedynie na odwzorowaniu dzikiej rzeczywistości, w jakiej przyszło nam się znaleźć. Gdyby tylko było to odwzorowanie, nie bolałoby tak bardzo. Większość tegorocznych R@Portowych produkcji  była wyłącznie obiciem rzeczywistości częściowej, tej negatywistycznej, która nie buduje niczego, nie pozwala mieć złudzeń i niczego nie proponuje (a zatem nie spełnia roli poglądowej, edukacyjnej). Większość reżyserów odwołuje się do szybkich skojarzeń, pustych gestów, jakimi atakują nas media. Twórcy wykorzystują efekty i aspirują do miana efekciarzy, nie zajmując stanowiska w najważniejszych kwestiach. Oczywiście można zapytać, co dzisiaj stanowi tę kwestię wartą uwagi i formy dramatu: życie, praca, rodzina, mity,  a może robienie zakupów czy zbiorowy seks. Kogo dzisiaj może przejąć czyjś los, jeżeli nie zostanie „przystrojony” w atrakcyjne schematy czy gadżety i nie będzie losem krojonym nożycami przeciętniactwa, „bezbohaterskości”?  Dzisiejszy teatr cierpi razem z widzem. Widz cierpi, bo rozmywają mu się sensy i wpada w pułapkę formy, którą ktoś lansuje. Teatr cierpi, bo staje wobec konieczności przyciągnięcia widza poprzez „zasadzanie się” na jego percepcję, brak uważności i wiedzy podstawowej, czym wystawia sobie świadectwo instytucji mało poważnej i pozbawionej konceptu misyjnego. Oczywiście wyjątki  od tego, wydającego się bardzo niesłusznego, oskarżenia istnieją…(czytaj więcej)

Ewelina Marciniak, poprzez adaptację tekstową Michała Buszewicza, zaprosiła widza do oglądu rzeczywistości poprzez dramat Jelinek,  podkreślając świata groteskowość i tendencyjność. Nie zachwiała przekonaniami widza o porządku w tym świecie, zbudowanym na sile i tworzeniu układów, w tym pozoranckich ruchach strategicznych w stosunkach damsko-męskich. „Amatorki” to historia dwóch par Brigitte i Heinza oraz Pauli i Ericha, którzy wchodzą nieustannie w dojrzałość. Najpierw w tej dojrzałości się gubią, bo nie mają bazy w postaci systemu wartości wyższych, następnie tę dojrzałość próbują nazywać i oswajać. Na końcu okazuje się, że dojrzałość to tylko pusty frazes, który ogołaca i wprowadza chaos w i tak pogmatwanym świecie znaków.  Mamy do czynienia z bohaterami przeciętnie rozgarniętymi (czasem poniżej średniej krajowej), choć doskonale rozwiniętymi fizycznie, atrakcyjnymi zewnętrznie i operującymi „zewnętrznymi” kategoriami wartości. Brak wśród nich boga i miłości. Amatorstwo postaci w pojmowaniu świata funkcjonuje bez zastrzeżeń, doprowadzając kobiety na skraj szaleństwa, w mężczyznach kształtując nawyki radzenia sobie siłą, poprzez przemoc, z najprostszymi i bardziej skomplikowanymi problemami. Trzecia para bohaterów, Matka i Ojciec, to wytrawni pozoranci, którzy są w stanie obdarzać siebie jedynie przyzwoitą nonszalancją. Stanu dojrzałości nie osiągną nigdy, ponieważ wybrali pustkę bycia we dwoje. Niezależnie od płci świat pokazany przez Jelinek i Marciniak nie zaprasza do siebie, jest odpychający i skazany na dławiąca ciemność. Polifonia głosów staje się harmonią beznadziejności i prymitywizmu.

Czytaj więcej

Kaliskie Spotkania Teatralne inaczej

Dodaj komentarz