Zmierzyć się z Tadeuszem Fijewskim. Rozmowa ze Zbigniewem Sikorą

 

Rozmowa ze Zbigniewem Sikorą, odtwórcą roli Kuby w spektaklu „Chłopi” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka

 

Piotr Wyszomirski: Kuba jest w spektaklu „Chłopi” jedną z głównych postaci, wręcz jedną z osi dramaturgicznych tego spektaklu. Jak do tego doszło?

Zbigniew Sikora*:  Przed castingiem myślałem, że może być mi powierzona rola Księdza lub Ślepca, rola Kuby była tylko moim marzeniem. Kiedy dowiedziałem się, że będę grał Kubę, pomyślałem, że to cudownie, ale też pojawił się strach, bo Tadeusz Fijewski tak naznaczył tę rolę, że jest ona głęboko w świadomości wszystkich, którzy z nią obcowali. Podczas zajęć z tzw. śpiewu białego słuchaliśmy nagrań autentycznych, wiejskich śpiewaków. Wtedy postanowiłem, że będę się  starał uzyskać jak największą prostotę, autentyczność, surowość w tej postaci. To był punkt wyjścia.

Czy postać od razu była gotowa i zakończona?

Rola Kuby w scenariuszu była dużo bardziej wyeksponowana. To była zupełnie osobna opowieść, żartowaliśmy z reżyserem, że Kuba stanowi materiał na osobny monodram. Wiedziałem, że tego jest za dużo. Kiedy robiliśmy pierwsze przeloty po wykreowaniu poszczególnych scen i łączeniu ich w całość, reżyser stwierdził, że jednak ten wątek odstaje od narracji głównej, wynosi tę opowieść na boczne tory, co może nie posłużyć całości. Kiedy reżyser powiadomił nas o skrótach, przyjąłem to z pokorą, bo intuicyjnie czułem, że tak jest słusznie.

Spodziewał się Pan, że będzie to tak ważna rola w pańskiej twórczości?

Po trzeciej generalnej miałem zapaść emocjonalną, bo czułem, że nie podołałem. Wtedy dostałem wsparcie od osoby, której ufam i która powiedziała, że było dobrze. Aktor potrzebuje takiego wsparcia, szczególnie gdy zmaga się z dylematem, czy to jest to, co chciał zrobić, czy to służy spektaklowi, czy to jest to, co zaspokoi oczekiwania reżysera i publiczności.

Znamy przesądy teatralne, które mówią, że jeśli trzecia generalna jest słaba, to będzie dobra premiera…

Wygodnie dla siebie zapomniałem o tym.

Kuba jest jedną z tych postaci, która niesie najhardziej uniwersalne sensy w „Chłopach”. Po wycięciu postaci Rocha, który był nośnikiem treści patriotycznych, to Kuba jest przywołaniem mitologii polskich powstańców i walki narodowowyzwoleńczej. Razem z Aniołem (Mają Gadzińską) i Ślepcem (Tomaszem Foglem) tworzycie warstwę metafizyczną. Czuł pan od początku, że będziecie w takich rejonach?

Nie, my nie wszystko wiemy o spektaklu. Idę w postać, staram się wyczuć imponderabilia, które są w otaczającej mnie przestrzeni scenicznej i w tym się zmieścić. Jak to istnieje w kontekście przy tak dużej inscenizacji, nie mam prawa wiedzieć. Rola Kuby nie ma drugiej obsady, nie miałem możliwości obejrzenia pierwszej części. Natomiast z zafascynowaniem oglądałem drugą część.

Wszyscy aktorzy, z którymi rozmawiałem, powtarzają, że praca z Kościelniakiem to święto.

Najlepsza praca reżyserska, jaką miałem okazję obserwować przez 35 lat swojej pracy w teatrze. Sposób, w jaki skonstruował scenariusz „Chłopów”, jest dla mnie czymś fantastycznym, fenomenalnym. Z bryły czterech tomów stworzyć tak dynamiczny, precyzyjny scenariusz, to sprawa ogromnego talentu Wojtka. Jego przygotowanie, komunikatywność w wyznaczaniu zadań, odporność na potworne stresy związane z przebudową teatru, niemożnością próbowania na scenie, ciągle przesuwanymi terminami i w tym wszystkim rewelacyjna forma. Jestem zafascynowany tym, co pokazał i wróżę mu wielkie osiągnięcia w następnych latach, bo jest w cudownym momencie swojej kariery reżyserskiej

Udaje się panu w ostatnich latach u Kościelniaka tworzyć absolutne perły. Na początku wydają się postaciami drugiego planu, potem okazuje się, że to pełnokrwiste postaci wiodące. 35 lat pracy na scenie to ogromny dorobek, ale pańska energia podpowiada, że przed panem nowe wyzwania. Czy kolejna reżyseria?

Pan Maciej Korwin wyznaczył mi pewne zadania reżyserskie, w nowej sytuacji zgłosiłem swoją gotowość, natomiast rozumiem, że plany muszą ulec zmianie, więc pokornie czekam. Jeżeli będzie szansa na ekspresję moich możliwości w formie reżyserowania, z przyjemnością z tego skorzystam. Lubię rytm, w którym teraz żyję, nie muszę go na siłę zmieniać. Jestem zadowolony z mojego miejsca w życiu i układzie międzyplanetarnym, nie zamierzam tego niszczyć frustracjami. Osobną kategorią, oprócz umiejętności reżyserskich, są rozmowy w gabinetach. Już dawno zdobyłem świadomość, że takich umiejętności zupełnie nie posiadam, więc tam nie chadzam.

Spasował pan czy taki buddyjski spokój?

Nie jestem znawcą buddyzmu, natomiast jakąś mądrość życiową zyskałem.

Dziękuję i jeszcze raz gratuluję niezapomnianej kreacji.

Dziękuję bardzo za miłe słowa.

*Zbigniew Sikora

Można zobaczyć go w rolach: Taty Miś w „SHREKU”, Ignacego Rzeckiego w „LALCE”,  Ojca Herberta, Burmistrza itd. w „SPAMALOCIE”, Księgarza Abrama w „SKRZYPKU NA DACHU”, Dyrektora cyrku w „FOCZCE AKROBATCE”, Pana Dindona w „KLATCE WARIATEK”. Występuje również w spektaklach:  „MY FAIR LADY”„PIĘKNA I BESTIA”„FAME – SŁAWA”„FRANCESCO” i „GREASE”.W marcu 2011 odbyła się premiera „NA ARCE O ÓSMEJ” w jego reżyserii, na podstawie dramatu Ulricha Huba. W tym samym roku, z okazji 50 Międzynarodowego Dnia Teatru , otrzymał nagrodę Dyrektora Teatru Muzycznego, Macieja Korwina, za „popis możliwości aktorskich, w dwóch różnych rolach- subtelnego subiekta Rzeczkiego w „LALCE” i szalonego ojca w „SPAMALOCIE”.

Zagrał również role: tytułową w spektaklu „Ojciec Matka Jan Maria Klatkiewicz”, Pana Philipsa w „Ani z Zielonego Wzgórza”, Ralpha w „Kiss me Kate”, Kolędnika w „Przejście przez morze – kolęda”, Żandarma w „Janosiku, czyli Na szkle malowane”, Rzeźnika w „Scrooge’u”, Ogrodnika w „Oknie Mistrza Świata”, Josepha w „Wichrowych Wzgórzach”, Ojca w „Muzyce Queen”, Pastora w „O co biega”, Hrabiego Pocieja w „Karmanioli”. Brał również udział w spektaklach „Evita”, „Szachy”, „Jesus Christ Superstar”, „Atlantis”, „Dracula”, „FOOTLOOSE – WRZUĆ LUZ!”.

Scenarzysta i reżyser widowisk plenerowych: „Witaj Nike” w Opolu i „Rejs w głąb wyobraźni” w oparciu o sylwetkę statku „Dar Pomorza” w Gdyni. Reżyser słuchowisk radiowych, scenarzysta i reżyser reklam radiowych. Reżyser i scenarzysta spektakli satyrycznych pt „Antystres – czyli kabaretowy seans psychoanalityczny” i „Wspomnienia kaowca PRLu”, które weszły do repertuaru Teatru Muzycznego w Gdyni.

Reżyser spektakli dla dzieci i młodzieży. Spektakl wg autorskiego scenariusza pt „Gdyby do szkoły chodziły anioły” znalazł się w repertuarze teatrów w Opolu, Łodzi, Legnicy,Wrocławiu i Gdyni. Aktualnie w reperuarze Teatru Muzycznego w Gdyni znajdują się trzy spektakle w jego reżyserii: „Przygody Koziołka Matołka” na podstawie własnego scenariusza wg prozy Kornela Makuszyńskiego z muzyką Tomasza Krezymona, „Foczka Akrobatka” wg libretta Waldemara Kotasa z muzyką Jacka Mełnickiego oraz „Gdyby do szkoły chodziły anioły” według własnego scenariusza, z piosenkami Tadeusza Klimowskiego oraz muzyką Brunona Gościniaka, Jacka Mełnickiego i Zygmunta Rychtera.

Asystent takich reżyserów jak Bogdan Hussakowski, Tomasz Zygadło, Eugeniusz Korin, Marek Sikora.

Pochodzi z Opolszczyzny. Urodzi ł się w 1956 roku w Wołczynie.
Rok spędził w Teatrze Starym w Krakowie (1975).
Pracował Teatrze im. J. Kochanowskiego w Opolu (1978 – 1996).
Aktor Teatru Muzycznego w Gdyni od 1996 roku.

Codziennie odbywa kilkugodzinne spacery po Gdyni, prawie zawsze ta samą trasą, interesuje się literaturą i sportem.

Dodaj komentarz