Dwa ostatnie wpisy na Weissblogu
Jaka strategia wobec miliardów?
10 Sierpień 2013
W związku z dyskusją, jaka się toczyła wokół strategii Województwa Pomorskiego dotyczącej przyszłości edukacji i kultury w naszym regionie zabrałem w tej sprawie głos, który pragnę opublikować również na tym blogu. Okazją dla przypomnienia moich przekonań jest rozpoczynająca się nowa dyskusja o jak najlepszym wykorzystaniu środków unijnych, które zostały nam przyznane, a które mogą radykalnie naprawić zacofania, do jakich doprowadził nas chroniczny brak kapitału.
„W punkcie dotyczącym edukacji znakomicie przeanalizowano związek całości zagadnienia z kategorią jakości. Tak jak w edukacji wieloletni bezkrytycyzm wobec osób odpowiedzialnych za jakość nauczania i tolerowanie dobrze ulokowanych w strukturze kadrowej miernych nauczycieli spowodowała taki poziom, z jakim “strategia” chce się uporać, tak i w kulturze lekceważenie zadań związanych z jakością oferty Wybrzeża może przynieść niepożądane skutki. Oferta kulturalna mająca zachęcić młode kadry, inwestorów, elitarnych specjalistów do lokowania swojego potencjału w naszym regionie nie może być dodatkiem do turystyki. Kategorycznie protestuję przeciwko utożsamianiu tej oferty z taką hierarchią, na czele której stoją atrakcje kulinarne! To ośmiesza nie tylko autorów projektu, ale i nas wszystkich.
Rozumiem przywiązanie do kulinariów i tradycji ludowych przyśpiewek i rękodzieła. Rozumiem atrakcyjność Jarmarków Dominikańskich i Karczmy Słupskiej dla turystów, ale w “strategii” chodzi chyba o coś więcej. Nie powinno się stwarzać w tak ważnym dla przyszłości regionu manifeście wrażenia poczciwej zaściankowości w dziedzinie kultury. Instytucje kultury są zasadniczym fundamentem i gwarancją poziomu oferty kulturalnej dla tej warstwy przyszłego społeczeństwa, na jakiej nam zależy. Ich rola jest absolutnie wiodąca w całym programie i w strukturze kultury, dla której wciąż jeszcze pozostają motorem funkcjonowania i wyznacznikiem jakości. Można mnożyć ilość festiwali i przeglądów bazując na ogólnokrajowych celebrytach, ale takie atrakcje mamy wszędzie i nie one stanowią bazę oferty spędzania wolnego czasu. Tylko teatry i filharmonie, muzea i stałe galerie tworzą sieć dającą poczucie, że miasto, w którym chcemy osiedlić przybyszów i utrzymać naszą wykształconą młodzież, zagwarantuje im przeżycia artystyczne godne ich poziomu.
Czołowe miejsce wśród tych instytucji zajmuje na całym świecie teatr operowy. To właśnie opera w każdym wielkim mieście jest “koroną cywilizacji” przez wzgląd na sumę wszelkich sztuk – muzyki, śpiewu, aktorstwa, tańca, plastyki i literatury, jaka zawarta jest w jej specyficznym gatunku. Instytucje kultury naszego województwa stoją obecnie na wysokim poziomie. Wieloletni wysiłek zespołów tych instytucji i ich liderów włożony w utrzymanie optymalnej jakości artystycznej repertuaru i codziennych spektakli zaowocował uznaniem naszych teatrów nie tylko na Wybrzeżu, ale i w całym kraju. Opera Bałtycka przez ostatnie trzy lata utrzymuje się w corocznym rankingu ogólnopolskim na czołowych miejscach, a za granicą coraz częściej wymienia się ją jako jeden z najciekawszych teatrów Europy. Bałtycki Teatr Tańca należy w tej chwili do ścisłej czołówki europejskiej. Mimo, że nakłady ponoszone na naszą instytucję wciąż jeszcze odrabiają wieloletnie niedofinansowanie i daleko im do budżetów innych oper w Polsce, konsekwentna polityka artystyczna i najwyższe możliwe wymagania wobec zespołów sprawiły, że region może być z nas dumny. To jest oferta kulturalna, której w “strategii” nie wolno pomijać, ani zbywać lekceważącymi ogólnikami! Nowoczesne instytucje kultury, którymi nie tylko możemy się poszczycić od święta, ale dzięki którym możemy gwarantować godziwe życie po pracy każdemu, kto mieszka, lub odwiedza nasz region, powinny być w strategicznych planach rozwoju województwa na odpowiednim miejscu przed długą listą popularnych uciech z biesiadnym stołem na szczycie.”
Dzisiaj, wobec nadciągających z oddali miliardów euro, mogę do tej emocjonalnej wypowiedzi sprzed roku dodać pointę –Podejmijmy wreszcie wszystkie niezbędne decyzje, by wznieść nad Bałtykiem wspaniałe centrum muzyczne dla filharmonii, opery i baletu godne Trójmiasta, całego regionu i naszych artystów pracujących tu od lat nad stworzeniem wysokiej jakości muzyki na europejskim poziomie! Za chwilę będzie za późno!
Wyszedłem na idiotę
14 Sierpień 2013
Po umieszczeniu na blogu ostatniego wpisu, pełnego nadziei na wykorzystanie funduszy europejskich również na cele kulturalne, udałem się na spotkanie samorządowców naszego województwa z przedstawicielami ministerstwa rozwoju regionalnego, którzy przywieźli nam do przedyskutowania skomplikowany projekt partnerstwa w sprawie podziału wyżej wymienionych środków. Zasiadłem tam nie pełen pychy, że moja działka artystyczna daje mi prawo do roszczeń finansowych, ale jako przedstawiciel wielu pokoleń wychowywanych i edukowanych w określonym systemie wartości. Na szczycie potrzeb społecznych lokowaliśmy od zawsze coś, co w skrócie nazwałbym rozwojem duchowym człowieka. Sprawy ducha stawialiśmy zawsze przed sprawami ciała i taki etos wydawał się bezdyskusyjny. Wierzyliśmy zatem, że motorem wszelkiego postępu i dobrobytu jest edukacja i kultura. Wierzyliśmy, że dla istnienia narodu najistotniejsze są właśnie dobra kultury. To z ich zasobów wywodzą się postulaty mobilizujące do współzawodniczenia z innymi narodami, do poszukiwania innowacyjności we wszelkich dziedzinach i troska o następne pokolenia, dla których budujemy wszystko wokół i w planie prywatnym, i społecznym. Wierzyliśmy, że człowiekowi do szczęśliwego i godnego życia potrzebne są przed sytością i stosem gadżetów takie dobra jak wolność i duma narodowa, a więc przynależność do wielkiej rodziny, która wśród innych rodzin świata budzi szacunek i podziw. Duma narodowa tworzy skomplikowaną piramidę dziedzin w jakich odczuwamy swoje życie tu i teraz jako sukces. To jasne, że najbardziej popularne, takie jak sport, czy piękno krajobrazów, fundują nam udział w emocjach powszechnych i niepodważalnych. Ale na szczycie tej piramidy zawsze były sukcesy duchowe.
Tak jak Norwid uważał, że to arcydzieła bronią języka narodu, tak my uważaliśmy, że to artyści, naukowcy i wielcy nauczyciele są w świecie rękojmią wysokiej jakości naszego kraju. To tacy jak Kopernik, Chopin, Skłodowska, Szymborska i Wojtyła reprezentują nas na najwyższych niebiańskich areopagach! Z tym przekonaniem oczekiwałem na prezentację w sprawie podziału miliardów euro mających nadrobić nasze zacofanie. Po godzinie uciekałem z dyskusyjnego forum zdruzgotany i zrozpaczony, bo dowiedziałem się, że kultura jest marginalnym dodatkiem do turystyki w dziale „ochrony środowiska”. Jej potrzeby są na szarym końcu wśród potrzeb gospodarki odpadami, gospodarki ściekowej, rozrywek turystycznych i innych trzeciorzędnych przejawów nowoczesnej cywilizacji.
Szanse na to, żeby potraktować kulturę priorytetowo są zerowe. Potrzeby duchowe można przecież świetnie zaspokoić na jakimś ciekawym koncercie festiwalowym, albo kameralnie w domu na uczcie video. To ostatnie zdanie oczywiście nie padło podczas prezentacji, ale wyło w podtekście całości wywodów o priorytetach narzuconych przez Brukselę, gdzie możliwości konsumowania sztuki jest więcej niż w całej Europie Wschodniej. Chciałem wstać i wołać „Edukacja i Kultura!” Rozważałem wzięcie udziału w dyskusji. Jednak, kiedy prezentacja dobiegła końca, poczułem się jak Apacz, który powinien wrócić do swojego rezerwatu o nazwie Opera Bałtycka, co generuje tylko koszty i kłopoty, a nijak nie może się wpasować w przeznaczone jej przez dysponentów unijnymi funduszami miejsce gdzieś pomiędzy ściekiem a śmietnikiem historii. Pocieszałem się tylko, że pierwszy głos po prezentacji, jaki zabrał marszałek Mieczysław Struk wyeksponował rolę kultury wbrew tendencjom odgórnym spychania jej na margines spraw ludzkich. To szansa, że przynajmniej w naszym województwie sztuka i jej chronicznie niedofinansowane instytucje mają szansę przetrwać dłużej, niż na pozostałych terenach kraju, tak hojnie wspieranego przez unijne miliardy. Może nadzieja na budowę opery nad Bałtykiem nie jest jeszcze pogrzebana? Może moje poczucie, że wyszedłem na idiotę jest chwilowym złudzeniem?
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.