Prośba o wsparcie na realizację projektu na Sopot Non Fiction

„Mężczyźni z różowym trójkątem”. Sopot Non Fiction 2020

Link do zrzutki

GENEZA / DLACZEGO CROWDFUNDING?

Jesteśmy grupą niezależnych twórców. W ramach rezydencji artystycznej podczas Festiwalu Sopot Non Fiction 2020 przygotowujemy spektakl na podstawie książki Heinza Hegera „Mężczyźni z różowym trójkątem”. W związku z trudną sytuacją spowodowaną epidemią Covid-19, prosimy o wsparcie, które umożliwi nam pokrycie kosztów projektu. Zebrane fundusze przeznaczymy na pokrycie kosztów rezydencji i transportu.

OPIS PROJEKTU

Tematem projektu są kwestie tożsamościowe i antydyskryminacyjne. Tekstem bazowym, w oparciu o który chcemy zrealizować przedsięwzięcie, jest książka „Mężczyźni z różowym trójkątem” Heinza Hegera. Z jednej strony jesteśmy zainteresowani przybliżeniem wciąż – w naszym poczuciu – nie do końca istniejącej w powszechnej świadomości tematyki homoseksualizmu w czasie Zagłady. Z drugiej strony uważamy, że w kontekście czasów współczesnych warto przywoływać tego rodzaju teksty jako ostrzeżenie i przypomnienie – mimo że jesteśmy zaledwie osiemdziesiąt lat od tamtych czasów, stare demony są gdzieś tutaj z nami i czasem z czyichś ust słychać ich pomruk.

Punktem wyjścia jest dla nas temat prześladowania osób homoseksualnych w czasie drugiej wojny światowej, chcemy jednak zbadać temat w szerszym kontekście, wykraczając poza ramy czasowe, przyglądając się pewnym mechanizmom, które nie zmieniają się bez względu na okoliczności w których żyjemy.

Żyjemy w epoce symbolu. Upraszczania. Tempo wydarzania się rzeczywistości oraz wielość jednoczesnych komunikatów, informacyjny natłok wymuszają selekcję: przedzieranie się przez nagłówki, paski, hasła, skróty. Przez to redukujemy znaczenia, wrażliwość i czujność ulegają stępieniu.

Mężczyźni z różowym trójkątem – ta literacka nazwa zwróciła naszą uwagę. Substytut słów gej, homoseksualista, a jak subtelniejszy, o wiele bardziej czuły. Otwiera się zakres skojarzeniowy: w kontekście niebezpieczeństwa, jakim jest redukowanie złożonej całości do symbolu, skrótu, który przybija niechciane skojarzenia, powiela stereotypy, odczłowiecza, odziera z indywidualności i wpycha na siłę do zbiorowości, której różnorodność nie jest przedstawiana jako wartość, w której nic nie jest wartością. Żyd, gej, Cygan, Murzyn. Nie za łatwo? W ostatnich latach coraz mniej czasu na uważne studiowanie świata, coraz mniej czasu na namysł.

Mimo że rewolucja seksualna wydarzyła się dekady temu, wydaje się, że nie wydarzyła się nigdy do końca w naszym kraju. Cały czas istnieje u nas społeczny problem, trudność w rozmowie na temat seksualności. Używając słowa gej w oczach wielu ludzi redukuje się jednostki wyłącznie do sfery seksualnej, jakby unieważniało się ich zainteresowania, osiągnięcia, miłości, cierpienia, całą dotychczasową drogę. To uprzedmiotawia, urywa dyskusję. Przy czym seksualność, jej świadomość i chęć rozwijania traktowane są raczej jako coś złego, wypieranego ze sfery publicznej (vide: „Ciało i społeczeństwo” Petera Browna, Wyd. Homini).

W książce „Mężczyźni…” główny narrator opowieści przypomina to, co tak łatwo wymyka się powszechnej uwadze – zdrapuje łatkę geja i przywraca samemu sobie zabraną przez oprawców twarz. Ociepla wizerunek, ale w szczerym geście autorozliczenia, bilansu życia. Opowiada o matce, ojcu, wykonuje pracę uczłowieczania. Wobec wielu dehumanizujących narracji, ta przywraca nadzieję, że ten proces można i da się odwrócić. Naznaczanie, stygmatyzacja, segregacja powodują, że wypiera się ze świadomości istniejącą wrażliwość drugiego. Nadając nazwy procesom i zjawiskom, mimo pozornego porządkowania świata, w rzeczywistości trywializujemy go, urywamy rozmowę, polaryzujemy, antagonizujemy, rozmywamy znaczenia.

Realizując projekt w ramach rezydencji, mamy przed sobą zadanie: stworzyć taką opowieść, w której ścierają się dwie narracje, humanizująca i dehumanizująca. Historyczne świadectwo stanowi materiał do zmierzenia się z opisywanym przez Olgę Tokarczuk czułym narratorem.

To dość przerażające i zastanawiające, że niesławny paragraf 175 został uchylony w Niemczech dopiero w 1994 roku.