Porozmawiajmy o… Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. Zagajenie dr Joanny Puzyny-Chojki

Dr Joanna Puzyna-Chojka

Uniwersytet Gdański

Gdański Teatr Szekspirowski jako teatr

 

Zadałam sobie trud znalezienia definicji teatru impresaryjnego, w formule którego mieści się Gdański Teatr Szekspirowski. Jest dużo wyobrażeń na temat, jak powinien wyglądać teatr impresaryjny, jednej definicji nie ma.

Przywołam dokument o teatrze, jaki powstał w 2009 roku na potrzeby kongresu kultury w Polsce, zamówiony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nazwę teatr impresaryjny odnoszono do scen, w których po 1989 roku likwidowano zespoły (np. Teatr Komedia w Warszawie). Idąc tym tropem, pojęcie teatru impresaryjnego byłoby zwodnicze. Istnieją przecież teatry dramatyczne bez zespołu, ale z kierownictwem artystycznym, tym samym z programem i budżetem (np. Teatr STU w Krakowie). Tę nazwę stosuje się głównie w odniesieniu do instytucji, które w całości budują program w oparciu o zewnętrzne produkcje (np. Teatr Impresaryjny we Włocławku, Teatr Mały w Tychach). Jeszcze innym rodzajem teatrów impresaryjnych są te działające w miejscowościach uzdrowiskowych (np. Teatr Letni w Ciechocinku).

Przywołam jeszcze inne wyobrażenie teatru impresaryjnego, należące do ministra Bogdana Zdrojewskiego, publikowane w „Odrze” w 2012 roku. Wymienił on teatr impresaryjny jako jeden z trzech rodzajów teatrów w Polsce. „Teatr impresaryjny jest przestrzenią do wynajęcia, łatwą do zagospodarowania, niezbyt kosztowną, którą będzie można wynająć na jeden spektakl, sezon albo dwa. Powstanie takich instytucji to dziś najważniejsze wyzwanie dla współczesnego teatru”. Pojawia się ewidentnie przekonanie, że teatr impresaryjny nie ma tego przywileju posiadania własnego budżetu, za który może realizować własny program.

Dla mnie Gdański Teatr Szekspirowski nie jest teatrem impresaryjnym, a łączy go z tą definicją tylko to, że nie posiada zespołu. Na pewno też nie jest tylko przestrzenią do wynajęcia. Czym się wyróżnia? Celem, jaki sobie stawia. „Celem działalności instytucji jest kreacja działań artystycznych oraz tworzenie, prezentacja i upowszechnianie kultury teatralnej. Kolejnym celem jest promocja młodych artystów, wspieranie rozwoju twórczości i talentów teatralnych oraz edukacja dzieci, młodzieży i nauczycieli”. Profesor Jerzy Limon w wywiadach wypowiadał się o potrzebie prezentowania kulturalnego oblicza Polski, Europy i świata, próbie stworzenia centrum działań artystycznych i edukacyjnych o wymiarze międzynarodowym. Jak wiemy, podstawą programu mają być tygodnie tematyczne, prezentujące kulturę różnych krajów, dopełnione dwoma innymi  cyklami: „Teatry polskie” i „Premiery polskie”.

Po 9 miesiącach działalności najwięcej wątpliwości budzi realizacja głównego celu, czyli kreacja działań artystycznych. Wysoko można ocenić promocję teatrów zapraszanych, natomiast trudno zdefiniować cel kreacji działań artystycznych. I mimo że w najbliższym czasie będziemy mogli zobaczyć koprodukcję GTSu z Teatrem Wybrzeże, to obawiam się, czy powstanie wartość dodana w kontekście lokalnego życia teatralnego. Przecież jednym z walorów teatrów impresaryjnych jest możliwość zbudowania obsady marzeń, bez etatowych zobowiązań. W zapowiedziach było prezentowanie artystów zagranicznych, a tymczasem sięga się po artystów, których na co dzień można oglądać na deskach Teatru Wybrzeże.

Mam szereg postulatów wynikających z mojego osobistego myślenia o teatrze. Po pierwsze: regularność działań. Gdyby stworzyć program stały, regularnych, identyfikowanych działań według kalendarza tygodniowego, można by stworzyć nawyk u publiczności, która będzie mogła planować wyjścia do teatru i będzie wiedziała, czego się spodziewać. Po drugie: postulat systemu kuratorskiego, który gwarantowałby oryginalność, spójność i wyrazistość artystyczną. Ważne jest, aby  promować nowe talenty, pokazywać nieoczywiste zjawiska teatralne, a nie tylko to, co zyskało już jakąś markę. Po trzecie: rozważyć program rezydencji. Po czwarte: silniej akcentować unikatowość architektoniczną teatru. To również nakłada na teatr obowiązek przechowywania tradycji, np. w postaci stałej wystawy. Po piąte: program Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego powinien uzupełniać program instytucji kulturalnych działających w mieście, a nie konkurować z nimi. Spektakle powinny tworzyć pewien kontekst dla lokalnych produkcji, stwarzać możliwość konfrontacji lokalnej widowni z szerszymi trendami w sztuce teatralnej.

Wszystko na filmie:

Dr Joanna Puzyna-Chojka

Teatrolog, krytyk teatralny, animator kultury, nauczyciel akademicki. Była kierownikiem literackim Teatru Muzycznego w Gdyni, Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu i Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, a także kierownikiem literackim i selekcjonerem Kaliskich Spotkań Teatralnych, kierownikiem literackim (2006-2008) i dyrektorem programowym (2009) Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni. Współtworzyła również projekt Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej. Publikowała m.in. na łamach „Teatru”, „Dialogu”, „Didaskaliów”, „Notatnika Teatralnego”, a także „Tygodnika Powszechnego” i trójmiejskiego dodatku „Gazety Wyborczej”. Obecnie jest członkiem redakcji ogólnopolskiego portalu teatralny.pl oraz dyrektorem programowym Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie. Pracuje jako adiunkt w Katedrze Kultury i Sztuki na Uniwersytecie Gdańskim. Badawczo zajmuje się przede wszystkim najnowszą polską dramaturgią, teatrem dokumentalnym i różnymi odmianami realizmu teatralnego. Autorka książki Gra o zbawienie. O dramatach Tadeusza Słobodzianka.

Dodaj komentarz