Adam Nalepa z teatralnym „Sztormem”

28 lutego podczas Gali w Państwowej Galerii Sztuki przyznano po raz 9. „Sztormy roku”. Plebiscyt Gazety Wyborczej w tym roku obejmował 6 kategorii: teatr, literatura, muzyka, film/sztuki plastyczne, miejsce/zjawisko oraz człowiek roku 2013. Zwycięzcy wszystkich kategorii zostali wyłonieni w wyniku głosowania sms-owego (koszt sms-sa: 1,23 zł brutto).

 

 

Na 18 kandydatur napłynęło prawie 4 tysiące głosów, a laureatami w poszczególnych kategoriach zostali:

Teatr

Adam Nalepa

Nominowani: Wojciech Kościelniak, Roberto Olivan

Uzasadnienie jury: „Adam Nalepa za reżyserię spektaklu „Czarownice z Salem” w gdańskim Teatrze Wybrzeże – artystycznie dopracowanej, nowocześnie opowiedzianej i dialogującej z widownią opowieści o zamkniętej społeczności, na oślep szukającej winnych zaburzenia odwiecznego porządku. Całość wpisana w ciekawą poetykę demonstrującą publiczności teatralne szwy.”

Literatura

Grzegorz Kwiatkowski

Nominowani: Stefan Chwin, Mieczysław Abramowicz

Muzyka

Trupa trupa

Nominowani: Leszek Możdżer, Stefan Wesołowski

Film/sztuki plastyczne

Elżbieta Benkowska

Nominowani: Dorota Kolak, Katarzyna Krakowiak

Miejsce/zjawisko

B 90

Nominowani: Festiwal Artloop, Infobox

Człowiek roku

Michał Chaciński

Nominowani: Piotr Czerski, Michał Szlaga

 

Gratulujemy wszystkim laureatom i namawiamy redakcję „Gazety Wyborczej Trójmiasto”, by środki uzyskane z głosowania przeznaczyć na kulturę (np. na stypendium).

Gazeta Świętojańska została poproszona o przedstawienie swoich typów. Tekst z  13 lutego został zamieszczony dziś i to w wersji internetowej, ale i tak dziękujemy:) Poniżej nasz głos w sprawie „Sztormów”.

 

Takie to już mamy czasy, że ważniejsza dla większości jest liczba lajków na profilu Facebooka niż wieloletnia, ciężka praca nad podnoszeniem jakości pracy zespołu. Jestem na szczęście  staroświecki, z czego bardzo się cieszę, i dlatego osobowością roku jest dla mnie Izadora Weiss, która od lat z niespotykaną w naszym regionie siłą,  determinacją oraz jakże niepopularną bezkompromisowością, na przekór wielu trudnościom i nieprzychylnościom, mimo przeszkód, niesprawiedliwych opinii i  zwykłej, ludzkiej zazdrości, nie ustaje w szlifowaniu poziomu swego zespołu. Nowa choreografia do „Out” to esencja, potrójne espresso jej dotychczasowych dokonań. A do tego liczne zaproszenia z kraju i zagranicy oraz świetnie przyjmowany „Sen nocy letniej”, który Graham Watts w magazynie „Dance Europe” wskazał jako najlepszą na świecie premierę taneczną sezonu 2012/13. Nie stać nas na to, by nie zauważać takich dokonań.

To był zdecydowanie rok teatru. Mimo mniejszych pieniędzy powstało więcej spektakli wybitnych niż w latach prosperity, czego nie należy opacznie zrozumieć, że dla dobra kultury ma być jeszcze mniej pieniędzy. Do tej grupy, obok nominowanych poprzez Wojciecha Kościelniaka „Chłopów” i Adama Nalepę „Czarownic z Salem”, koniecznie należy dodać operę „Ubu Rex” Janusza Wiśniewskiego w Operze Bałtyckiej. Nie potrafię się jednoznacznie opowiedzieć za którymkolwiek z tych trzech spektakli, każdy z nich zaczarował mnie w inny sposób, ale wszystkie czary były najwyższej próby, żadne tam Harry Pottery.

Z Leszkiem Możdżerem jest trochę jak z Niemcami w słynnym powiedzeniu Gary Linekera, kata polskiej reprezentacji piłkarzy kopiących (piłka nożna to taka gra, w której po boisku ugania się 22. facetów, a na końcu wygrywają Niemcy-powiedział napastnik dumnych synów Albionu). Każda dopracowana propozycja jednego z członków niezapomnianej „Miłości” (film o zespole był jednym z wydarzeń zeszłego roku) zasługuje na nominacje, a Możdżer na szczęście ujawnia się trochę rzadziej, daje potęsknić za sobą i nie występuje już syndrom „możdżerstwa” (zbyt częste prezentacje). Do nominacji muzycznych, choć nie w roli głównego faworyta, dodałbym zeszłoroczną działalność gdyńskiego duetu Logophonic, który wydał aż dwie płyty (debiutancka lepsza). Mam nadzieję, że właśnie im uda się pokonać zaczarowaną granicę, oddzielającą popularność lokalną, czasami wręcz sublokalną, od krajowej. Zbyt długo już musimy czekać na autentyczny sukces nadmorskiej formacji. Nie wiem, w której kategorii ostatecznie, ale uhonorowałby jeszcze za nagrodą Orphée du Prestige Lyrique de l’Europe de l’Academie du Disque Lyrique DVD „Madame Curie”. Za produkcję tego dzieła jest odpowiedzialnych kilka instytucji z naszego regionu, a każda z nich wniosła do niego to, co miała najlepszego.

Najciekawszym miejscem był dla mnie w tym roku minifestiwal teatralny na Open’erze – krótko, zwięźle i na najwyższym poziomie. Nie kumam zupełnie o co chodzi kaman z tym Infoboksem, ale ja już od dawna nie kumam o co chodzi kaman w Gdyni. Może gdy w tym nieprawdopodobnym mieście  powstanie mamucia skocznia narciarska lub nowa stacja kosmiczna na przykład na Chyloni, to się przełamię w mej beznadziejnej niewierze. Na razie Infoboks, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności jego powstania (cena, operator, czas trwania itd.) to jeden z knotów roku. W Gdyni postępowe środowiska wyśmiały infoboks wszechstronnie i nadały mu imię Ryszarda Ochódzkiego, słynnego prezesa klubu „Tęcza”, ale w Gdańsku to nominacja do „Sztormów”. Zestawienie megalomańskiego bubla z geniuszami sceny to oczywiście diabelski dowcip redakcji, ale niestety gdynianie na żartach się nie znają i wezmą na serio wezwanie, by wysyłać smsy. Powstanie „akcja obywatelska” i będziemy mieli „najlepsze miejsce” oraz rekordowy obrót z smsów.

Proponowałbym szanownej i sympatycznej redakcji trójmiejskiej „Gazety Wyborczej” jeszcze jedną kategorię. Niech się nazywa np. „Najbardziej kolorowy ptak”. Przy ogólnym wycofaniu, jakie jest cechą publicznej aktywności artystów, powinniśmy cenić, a wręcz promować zachowania kontrowersyjne, ofensywne, bo na co dzień tak ich mało mamy, że niebawem zaśniemy. Owszem – pomagają niekontrolowane wulgaryzmy Misiury, dobrze wszystkim znane i z uśmiechem tolerowane gawędy Krystyny Łubieńskiej czy dready Michała Andrysiaka, ale to stanowczo za mało. Marzy mi się jakaś nowa szkoła gdańska czy trójmiejska, jakieś nowe szaleństwo, świeże przekroczenie przybałtyckie,  nie żeby tam od razu z rozwinięciami suicydalnymi, ale cokolwiek. Jak Piotr Żyła na formę tak i ja czekam na niespodzianki, kontrowersje i smakowite skandale, walkę „młodych” ze „starymi” (w sumie z tym słabo, bo młodzi są często mentalnie starsi od starych), ferment towarzyski co by się przekładał na manifestacje artystyczne. Pożar, pożar, niech wreszcie coś zacznie dziać się!

 

Piotr Wyszomirski, Gazeta Świętojańska online

 

Źródło: Adam Nalepa z teatralnym „Sztormem” i nasz głos w sprawie (Gazeta Świętojańska online)

Dodaj komentarz