W 2005 roku Edward Albee wziął ponownie na warsztat swoją najważniejszą i najgłośniejszą sztukę, „Kto się boi Virginii Woolf”. Ta wersja jest obecnie jedyną, którą autor pozwala grać.
Akcja sztuki to spotkanie dwóch małżeństw: Marty i George’a oraz o dwadzieścia lat od nich młodszych – Skarbie i Nicka. Dramat otwiera konflikt gospodarzy a potem, jak u Hitchcocka, napięcie tylko wzrasta. Małżeństwa w konfrontacji ze sobą ujawniają najstraszliwsze fakty i tajemnice swojego życia. Języki rozplątuje im alkohol, lejący się tu strumieniami. Bohaterowie bez skrupułów odsłaniają maski, zdzierają etykiety, dosłownie i w przenośni, prawda wychodzi na jaw i ma szczególnie gorzki smak. Poznajemy najbardziej mroczne obszary psychiki bohaterów: lęki, sadyzm, zwierzęce instynkty, seksualne perwersje i frustracje, narastającą latami depresję i ból. Bohaterowie odkrywają okrutne mechanizmy życia na siłę wciśniętego w ciasny gorset społecznych zobowiązań i konwenansów. Od tej hermetycznej rzeczywistości nie ma ucieczki. Wszyscy duszą się w toksycznych związkach, zgorzkniali, nieszczęśliwi. Wraz z nimi udajemy się w podróż w głąb „jądra ciemności”: „Wszyscy zdzieramy etykiety, maleńka; i kiedy się przedrzemy przez skórę – wszystkie trzy warstwy – i przez mięśnie, kiedy się wytaplamy we flakach (…), o ile jeszcze tam coś pozostało – i dokopiemy się wreszcie do kości… wiesz, co wtedy robimy? (…) Kiedy się dokopiemy do kości, to jeszcze nie koniec. Tam jest jeszcze coś – w samym środku… szpik… i tam właśnie musimy się dostać”.
„Kto się boi Virginii Woolf?” E. F. Albee’ego doczekało się wreszcie polskiego tłumaczenia Jacka Poniedziałka. Przekład stanowi literacki kunszt, nie zatraca obecnych w oryginale poetyckich metafor, dwuznaczności i niedomówień, zabaw językiem. Jest bardzo współczesny, nie tylko leksykalnie, ale również problemowo. Eksponuje kryzys wartości, komunikacji i kultury, szczególnie widoczny w pięknych, lecz smutnych monologach i powracającym, jak złowieszcza mantra refrenie: „Kto się boi Virginii Woolf?”.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.