Vanitas, czyli… Nowy spektakl Teatru Teorikon

Rozmowa Magdy Doroty Wosztyl z założycielami Teorikonu: autorką scenariuszy i reżyserką Magdaleną Hierowską oraz Karolem Formelą – aktorem i głównym odpowiedzialnym za stronę plastyczną spektakli.

Magda Dorota Wosztyl: Nazwa Teatru pochodzi od słowa  theorikón, co w starożytnej antycznej  Grecji oznaczało zasiłek pobierany ze skarbu państwa przez ubogich obywateli Aten na opłacenie wstępu do teatru. Jak to się stało, że postanowiliście tak nazwać Teatr?

Magdalena Hierowska: Ta nazwa nie pojawiła się przypadkowo i przyznam, iż gdzieś tam tliła się w mojej świadomości jeszcze w trakcie studiów aktorskich, bo tam pojawiła się w mojej głowie myśl, że chciałabym stworzyć Teatr – to był czas, kiedy mocno fascynowała mnie komedia dell’arte i jakby idea grupy żyjącej jak rodzina.

Karol Formela: Często na próbach zamiast Teorikon, mówimy „Terapikon”. Zwłaszcza, gdy dochodzi do przełamywania barier u nowych członków zespołu.

Magdalena Hierowska: To prawda, wraz z ludźmi przychodzą do nas ich obawy, lęki i wewnętrzne problemy związane z wyrażaniem uczuć na scenie. Tutaj zawsze należy rozwarstwić psychikę i poszukać odpowiedzi na pytanie dlaczego pojawia się opór z wyrażaniem emocji. Kluczową sprawą dotyczącą nazwy jest fakt, iż Teatr od początku swojego istnienia miał być dostępny dla każdego, tworząc świat teatralnej iluzji, w taki sposób, by zawierała ona uniwersalne prawdy, które widz może przeżyć razem z aktorami. Jako zespół nie lubimy podziałów. Koncept na ten teatr na samym początku był taki, iż nie dążyliśmy do zinstytucjonalizowania naszych działań. Raczej zawsze chcieliśmy być wolnym tworem.

Karol Formela: Ta pewnego rodzaju „wolność” wiązała się często z niebytem. Nigdy nie mieliśmy stałego miejsca, sali prób, czy nawet obsady.

Magdalena Hierowska: Do stałych elementów tego zespołu należy tylko i wyłącznie myśl i pewnego rodzaju dziwnie to nazwę, „chciejstwo”, czyli zbiór osób przypadków i myśli „zróbmy to” – nieważne jak, ważne co. Chcę napisać sztukę, chcę ją wystawić, są ludzie którzy chcą zagrać, więc co robimy ?

Karol Formela: Gramy! Nieważne, czy próby mamy w lesie, w centrum handlowym, czy w domu. Ważne, że jest chęć tworzenia i zaangażowanie. Przyznam, że czasem było trudno, bo apetyt na duże produkcje był. Niestety – bez żadnego wsparcia z zewnątrz ciężko było cokolwiek zrobić. Właściwie zaczęliśmy bez żadnego wsparcia. Często scenografię stanowiły rekwizyty powyciągane z piwnic i strychów, na zasadzie „co kto miał”.

Magdalena Hierowska: Pamiętam taki moment, jak wróciłam do rodzinnego Wejherowa i chciałam coś zrobić z Teorikonem od początku. Mam tu na myśli spektakl „Po co na co”. Dzwoniliśmy do wszystkich szkół w Wejherowie i placówek, z prośbą o użyczenie choć kawałka sali na próby.

Karol Formela: W tym momencie wyrósł wielki mur. Ale jak to? A kto to? A kim Pani jest? Pani nie jest nauczycielką, więc nie możemy nikomu udostępniać sali.

Magdalena Hierowska: Ale udało się – wystawiliśmy nasz pierwszy spektakl w Wejherowie na Ogólnopolskim Przeglądzie Małych Form Teatralnych im. Adama Luterka. Później zaczęłam pracować w Redzie jako instruktor teatralny, bo podobno moje sztuki są za trudne na wejherowską publiczność. Dziś jest zupełnie inaczej. Dzięki wsparciu i zaufaniu Pani Dyrektor Filharmonii Kaszubskiej Jolancie Rożyńskiej, udało nam się „postawić” pełnoformatowy spektakl, o którym marzyłam jeszcze w czasach, kiedy byłam uczennicą wejherowskiego liceum i o Filharmonii nawet się mieszkańcom Wejherowa nie śniło. Był to „Wilk stepowy” Hermana Hessego.

Karol Formela: To był dla Magdy jakiś taki oddech i spełnienie marzeń. Zawsze wierzyła, że Wejherowo zasługuje na najwyższy poziom realizowanych przedstawień i na własny styl teatralnej wypowiedzi. Zważywszy, że przebadała historię teatralną Wejherowa.

22.06.201521.17.35_mini

Magdalena Hierowska i Karol Formela. Foto: Karol Formela

Pierwszym projektem zespołu był spektakl performatywny „e POP eja”, który swą premierę miał w nieistniejącym już Klubie Garnizonowym w Gdańsku (była to scena również nieistniejącego już „Wybrzeżaka”).  Od momentu powstania  Teatr realizował co roku jedną premierę.

Magdalena Hierowska: Tak, od momentu powstania staraliśmy się zrobić w miarę możliwości jak najwięcej, jednak w dużej mierze stan nieistnienia stał się również istotą zespołu. Stąd ciągłe zmiany miejsc, obsady. Zależało mi również na jakości a nie na ilości przedstawień. Starałam się wystawiać premiery tak, jak potrafiłam najlepiej w danym czasie. A Karol towarzyszył mi w tym od samego początku. Od momentu, kiedy zaczęłam prowadzić zajęcia w Klubie Garnizonowym w Gdańsku Wrzeszczu. Do dziś jak przejeżdżam odremontowaną ulicą Słowackiego to łezka mi się w oku kręci i wspominam, jak jeździliśmy z Wejherowa do Gdańska skmką – młodzi gniewni he he, z planem na wielkie rewolucje teatralne i ułańską fantazją zapalonych studentów szkół artystycznych.

Wraz z Magdaleną Hierowską zakładając Teatr Teorikon dokonaliście podziału obowiązków. Co należało do Twoich zadań?

Karol Formela: Tak, to prawda. Podział naszych zadań wynikł zupełnie naturalnie! Magdalena ukończyła Państwową Akademię Teatralną w Warszawie i zajmowała się już zarówno reżyserią jak i scenariopisarstwem. Ja natomiast po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu naturalnie zająłem się oprawą wizualną naszych produkcji. Projektowanie zawsze było tym, co szło mi zupełnie swobodnie i sprawiało ogromną przyjemność, dlatego też aspektami wizualnymi produkcji takimi jak plakaty czy scenografia zajmowałem się zazwyczaj ja. Nie będę jednak ukrywał, że nie przy wszystkich produkcjach. Na przykład plakat do „Zabić gołębia okruchem” przygotowała  Aleksandra Maj, a wizualizacje do „Wilka Stepowego” stworzone były przez Dariusza Skarżyńskiego. Nie mniej jednak faktycznie zazwyczaj zajmuję się stroną wizualną a Magdalena scenariuszem i reżyserią, chociaż w obu przypadkach nieustannie współpracujemy i wzajemnie się konsultujemy, a ostatni scenariusz klarował się w znacznej mierze przy wspólnych wysiłkach i balkonowym relaksie.

Co to znaczy?

Magdalena Hierowska: Ha ha…. Nic szczególnego tak naprawdę, po prostu jestem w posiadaniu dość dużego balkonu, gdzie z Karolem najczęściej wpadamy na pomysły. Są to bardzo żywiołowe i spontaniczne akcje, czasem jakaś myśl, czy komentarz do wydarzenia historycznego, czy jakiejś postaci, czy cokolwiek związanego z życiem o czym rozmawiamy, potrafi spowodować takie zawiązanie akcji i słowotok myśli twórczej, że na drugi dzień ja już zaczynam pisać scenariusz i jest plan na kolejną realizację.

Czym sugerujecie się podczas tworzenia dla Teorikonu?

Magdalena Hierowska: Dla mnie najważniejsza jest treść, w pracy scenariopisarskiej  skupiam się na budowaniu takich wątków dramaturgicznych, aby coś widzowi ofiarować. Nie będę ukrywać, iż najbardziej zależy mi na tym, aby widz dostrzegł coś czego wcześniej nie widział i osiągnął swoje wewnętrzne katharsis. Mam również świadomość, iż to wcale nie taka łatwa sprawa. Dziś, żyjemy w czasach gdzie wszystko jest dostępne, łatwo zdobyć wiedzę i coraz trudniej już czymkolwiek zadziwić i wzbudzić zachwyt. Mam również świadomość, iż nie jestem w stanie zadowolić wszystkich, dlatego dla spokoju umysłu wykreowałam sobie następujące podejście, iż kreuję teatralną rzeczywistość po to by wzbudzać emocje. Ogólnie zaczęłam odczuwać tendencje spadkowe jeżeli chodzi o okazywanie uczuć i emocji wśród ludzi młodszych pokoleniem. Dlatego mogę na dzień dzisiejszy stwierdzić, że Teorikon jest po to, aby wzbudzać uczucia i emocje nie ważne jakie, ważne to żeby w ogóle się pojawiły i to jest mój główny cel jako scenarzystki i reżyserki.

Karol Formela: Dla mnie ważny jest zróżnicowany charakter każdej produkcji. Teorikon ma swój specyficzny, awangardowy styl, niemniej jednak każdy spektakl różni się od siebie, dlatego też wizualny charakter produkcji jest od siebie różny. Staram się indywidualnie podejść do każdego spektaklu i w plakatach zawrzeć jak największą i smacznie nieprzesadzoną semantykę wizualną. Zawsze chciałem, aby plakaty były treściwe nawet w swoim minimalizmie. Od lat jestem zauroczony polską szkołą plakatu, choć może tego do końca nie  widać, ale faktycznie warstwa semantyczna miała dla mnie zawsze ogromne znaczenie. Oprócz tego staram się tak tworzyć plakat czy prospekty, aby już one wprowadzały w klimat spektaklu a ich charakter był koherentny z charakterem produkcji.

Czy tak samo jest w przypadku plakatu do nowej produkcji „Vanitas”?

Karol Formela: Tak, jak najbardziej plakat do „Vanitasu” jest zlepkiem kilku symbolicznych elementów, które mają miejsce na scenie i są swojego rodzaju znakami teatralnymi, bardzo wymownymi zresztą. Starałem się tak go przygotować, aby był i mroczny, utrzymany odrobinę w „Kantorowskim” klimacie a przy okazji trochę  zabawny. Dlatego też wielki nos stworzony z szubienicy i usta z naciąganego kardiogramu – w końcu spektakl jest w znacznej mierze groteską.

A co ciekawego pojawi się na scenie tym razem ?

Karol Formela: A to fajne pytanie, dlatego że to mój debiut w dziedzinie projektowania kostiumów. Postanowiliśmy tym razem skupić się głównie na kostiumach, dlatego też są one raczej wybujałe i zaskakujące oraz bardzo zróżnicowane. Spektakl opowiada o perturbacjach przedśmiertnych kilku par, dlatego też postanowiłem każdą z historii przyodziać w inny strój i inną charakterystykę. Na szczęście reżyser się to spodobało. Oczywiście całą produkcję kostiumów nadzoruje znana już z produkcji kostiumów między innymi do pierwszej w Polsce opery kaszubskiej ”Rebeka” Aneta Fittkau. Osobiście jestem jedynie pomysłodawcą konceptu kostiumów, nad całą realizacją i technicznym wykonaniem pieczę ma sama Pani Aneta Fittkau. Jeśli chodzi o scenografię, to trzeba pamiętać, że Teorikon nie ma swojej stałej siedziby, dlatego też trudno jest stworzyć scenografię bardzo skomplikowaną, ponieważ musimy myśleć o jej transportowności. Uważam jednak, że nie jest to ograniczenie a jedynie wyzwanie. Zawsze preferowałem  ascetyczną i wymowną, choć minimalistyczną scenografię przemawijącą bardziej symbolem niż przepychem.

„Vanitas”, czyli…?

Magdalena Hierowska: Nie chciałabym tu za dużo zdradzać linii fabularnej sztuki, ponieważ zależy mi na efekcie zaskoczenia. Mogę powiedzieć, że nawiązując do nurtów związanych z marnością ludzkiej egzystencji w sztuce średniowiecza i baroku postanowiliśmy rozprawić się w żartobliwy sposób z umieraniem. Dlatego też data premiery zbliżona jest to święta zmarłych. Nie będzie to też kolejna wariacja na temat „Dziadów” Adama Mickiewicza, tylko raczej wisielczy humor, gdzie główną bohaterką jest alegoria śmierci. Zapraszamy serdecznie 30 października o 19.00 do Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie.

Dziękuję za rozmowę

O Teatrze Teorikon i jego twórcach na stronie teatrteorikon.pl

22.06.201521.47.14_mini

Dodaj komentarz