„Wariat i Zakonnica” STT w ramach Sceny Letniej Teatru BOTO

Teatr BOTO i Dworek Sierakowskich zapraszaja na wyśmienity wieczór z Sopockim Teatrem Tańca.

9.08.2013, godz.22.00

Dworek Sierakowskich

Bilety: 20 zł

Scenariusz na podstawie dramatu Witkacego: Joanna Czajkowska
Reżyseria, choreografia i wykonanie: Jacek Krawczyk, Izabela Sokołowska
Sopocki Teatr Tańca

Interpretacja artystów Sopockiego Teatru Tańca tekstu Witkacego skupia się wokół WOLNOŚCI w dwóch wymiarach: osobistej i artystycznej. Pierwsza z nich dotyczy norm społecznych kreślących ramy wolności jednostki, druga wolności w sztuce, w podejmowanych artystycznych wyborów.


Oba aspekty wolności są ze sobą nierozerwalnie powiązane poprzez artystę, poetę Mieczysława Walpurga oraz relacje w jakiej on pozostaje wobec świata (szpital psychiatryczny) i otaczających go osób, z których najważniejsza staje się Siostra Anna. W konsekwencji widz obserwuje zmagania zniewolonego fizycznie (kaftan bezpieczeństwa, izolatka) człowieka, który nie mogąc żyć i tworzyć, wdaje się w relację z młodą dziewczyną, w której upatruje sprzymierzeńca, wybawicielkę. Relację daleko odbiegająca od normalnej zażyłości pacjent – siostra zakonna. Relacji której w pełni oddaje się Anna zdecydowanie przekraczając granicę wyznaczonej wcześniej realności zakonu i ścisłych norm.

W tej sytuacji nikt nie może zwyciężyć: podobnie, jak u Witkacego w finale nie ma Zdrowych i Chorych, nie ma Wolnych i Zniewolonych. Autorzy spektaklu celowo przesuwają akcent na postać Anny, która zdaje się być niemą realizacją słów swojej przełożonej – Siostry Barbary: „Oto jest cała wasza psychiatria!! Ja na stare lata nie wiem już, kto jest wariatem ja czy pan, czy oni. O, Boże, Boże! Zmiłuj się nade mną. Ja chyba już oszalałam.”…

Foto. A. Sip

„Ambitne podejście Joanny Czajkowskiej do materii awangardowego w poetyce tekstu Witkacego, zakończyło się udaną, taneczną odsłoną dwojga artystów, Izabeli Sokołowskiej i Jacka Krawczyka. Przyciągająca uwagę, magnetyczna wręcz tego wieczoru była Sokołowska. Skupiona na precyzji ruchu, lekko i miękko poddawała się „rozmowie” z wariatem. Skoncentrowana, uważnie partnerowała Krawczykowi, raz prowadząc „konwersację”, innym razem, pozornie uciekała od niej. Ostatecznie poddała się, podobnie jak bohaterka dramatu Witkacego, swoim wspomnieniom o zmarnowanej miłości i dopuściła do głosu własną, niekontrolowaną uczuciowość. Jej mózg poddał się niespokojnej energii wariata i swojej własnej. Jak zakończyło się to objawienie? Podobnie jak u autora „Wariata i zakonnicy” dość wieloznacznie. Czajkowska rękoma wariata unicestwia ziemską powłokę zakonnicy, otwierając przed nią inną formę istnienia. Uzasadnione są także inne tropy interpretacyjne. Wariat, szaman, mag, jurodiwy – w różnych kulturach różnie nazywani nadwrażliwcy byli też uważani za wybrańców, za tych, którzy widzieli i wiedzieli więcej, którzy dostąpili daru kontaktu z Tajemnicą. Budzili lęk i fascynowali, byli odrzucani i wywyższani, przepowiadali, dawali znaki. Jacek Krawczyk po raz kolejny okazał się wymarzonym partnerem dla tancerki. Jego doświadczenie i spokój oraz matematyczna wręcz dokładność ruchów, to gwarancja udanego aktu twórczego. Krawczyk daje partnerce przestrzeń do wyrażenia siebie, przewiduje jej gesty, angażując się w opowieść. Dominującym atrybutem jego tańca jest delikatność, czyli poddanie się ruchowi, stanięcie się nim. Czytaj więcej

Dodaj komentarz