Kolejny protest pracowników Opery Bałtyckiej

Przed urzędem marszałkowskim protestowało około 70 osób, głównie związkowców z Solidarności. Krzysztof Dośla, przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”, przekazał na ręce Mieczysława Struka petycję z prośbą o interwencję.

Zastrzeżenia dotyczą m.in. działalności dyrekcji Opery Bałtyckiej.

„To spór wyłącznie pomiędzy pracownikami, a dyrekcją, który rozsądzić może sąd pracy”

W petycji pracownicy opery domagają się interwencji marszałka w sprawie przywrócenia do pracy zwolnionych związkowców. Chcą także, by dyrektor Opery Bałtyckiej zmienił sposób zarządzania tą instytucją, ponieważ ich zdaniem łamie prawa pracownicze. Anna Sawicka, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” w operze, zaapelowała o rozstrzygnięcie sporu między pracownikami a dyrekcją.

– Znam bardzo dobrze sytuację w operze, racje pracowników i dyrektora tej instytucji – powiedział na spotkaniu z Krzysztofem Doślą marszałek Mieczysław Struk. – Być może trzeba rozsądzić ten konflikt, jednak nie jest to zadanie ani moje, ani zadanie przewodniczącego „Solidarności”. Tymi sprawami zajmuje się sąd pracy. Ja natomiast, jako funkcjonariusz publiczny, te wyroki oczywiście będę respektować – dodał.

Marszałek zapowiedział, że jeszcze raz spotka się z przedstawicielami NSZZ „Solidarność” z opery i z dyrektorem Kuncem, by porozmawiać o toczącym się od dłuższego czasu sporze. Zaapelował też o rozważenie działań, jakie są podejmowane w ramach protestów. Według niego nie zawsze są zgodne z prawem i właściwe.

Wśród zwolnionych pracowników jest m.in. artysta chóru Krzysztof Rzeszutek, działacz „Solidarności”, który rozpoczął strajk w operze w sierpniu 2017 r.

Największe dotacje, ogromne problemy

Opera jest największą i najbardziej kosztowną instytucją kultury na Pomorzu. Otrzymuje najwyższą dotację od samorządu województwa pomorskiego. W 2016 r. było to ponad 16,7 mln zł (Teatr Muzyczny w Gdyni dostał 9,55 mln zł, a Teatr Wybrzeże w Gdańsku 6,6 mln zł). Jednak tak duże dofinansowanie nie przekłada się na liczbę granych spektakli i wydarzeń artystycznych, a pracownicy opery nadal są niezadowoleni. Członkowie związków zawodowych mieli bowiem zastrzeżenia wobec pięciu ostatnich dyrektorów. Organizowali spory zbiorowe, referenda, strajki, pikiety, głodówki i akcje medialne. Teraz też domagają się ustąpienia dyrektora, pod którego rządami Opera Bałtycka rozszerzyła repertuar, zainicjowała nowe formy działalności i zdobyła nowych widzów. Ostatni spór został zakończył się w marcu 2017 r. – większość załogi dostała 50-procentową podwyżkę płac.

Za: pomorskie.eu, fot.Aleksander Olszak

Dodaj komentarz