Bez skrajności. Po IV Festiwalu Teatrów Muzycznych w Gdyni

Od Redakcji: Festiwal Teatrów Muzycznych został zawieszony ze względu na rozbudowę Teatru Muzycznego. Ma wrócić w roku 2014. W oczekiwaniu na święto musicalu i teatru muzycznego zamieszczamy relacje z ostatnie, IV edycji.

 

Bez skrajności. Po IV Festiwalu Teatrów Muzycznych w Gdyni

Katarzyna Wysocka, Piotr Wyszomirski

 

Playlista: IV Festiwal Teatrów Muzycznych w Gdyni

Najrówniejszy, jak do tej pory festiwal. Nie było, w odróżnieniu od poprzednich edycji, spektaklu złego, tylko słabsze, ale też nie było takich rewelacji jak w poprzednich latach „Opera za trzy grosze” czy „Lalka”. Przez 7 dni  około 5 000 widzów   obejrzało 8 spektakli na 10. prezentacjach (jedna w Kwidzynie, Buffo i ROMA podwójnie).Właściwie, oprócz wpadki z „Tuwimem”, Festiwal potwierdził aktualny w XXI wieku układ sił w polskim, „lżejszym”, teatrze muzycznym: poszukujący i najciekawszy artystycznie „Capitol”, świetne technicznie:Teatr Muzyczny w Gdyni i ROMA, aspirujący Teatr Rozrywki z Chorzowa. Za nimi Teatr Muzyczny z Gliwic, a obok wszystkich Teatr Studio Buffo, który skoncentrował sie na dostarczaniu niewyszukanej, acz intratnej rozrywki, a próby powrotu do ambitniejszych form (jak choćby „Romeo i Julia”) kończą się katastrofą.Festiwal był dotowany solidarnie po 200 tysięcy złotych przez Urząd Marszałkowski i Miasto Gdynia, budżet uzupełniły do kwoty około miliona złotych wpływy z biletów (ceny od 75/90 zł po 100/120 zł za Buffo)

„Nie ma nowych pozycji lub nie ma co przywieźć”- mówił Maciej Korwin, dyrektor Festiwalu i Teatru Muzycznego w Gdyni o przyczynach mniejszej ilości teatrów i spektakli. Tak się akurat stało, że  przegląd tylko na tym zyskał, bo nie przyjechały najsłabsze, jak do tej pory na Festiwalu, teatry muzyczne w Polsce (Lublin, Poznań i Łódź). Dwa ostatnie, podobnie jak Wrocław i Gdynia, zmieniają lub rozbudowują siedziby. To trochę przejściowy okres dla sceny muzycznej w polskim teatrze, nowe przestrzenie powinny pozwolić na pełnowymiarowe realizacje, na które nie zawsze były szanse w dotychczasowych kubaturach. Oprócz nieobecnych musicali „Jekyll&Hyde” („endemiczny” spektakl z Chorzowa) i „Upiora w operze”(za drogi)  obejrzeliśmy dość reprezentatywny zestaw z trzech ostatnich sezonów, czyli: musicale, składanki, małe formy, show i… kościelniaki. Oprócz dziewięciu wymienionych teatrów, musicale grają od czasu do czasu opery (Bytom, Kraków, Bydgoszcz, Szczecin) i zaczynają inne („Rocky Horror Picture Show” w Och Teatrze). By lepiej oddać stan rzeczy festiwal gdyński będzie ewoluować w kierunku Festiwalu teatrów i spektakli muzycznych. Poza tym chyba powoli kończą się czasy wystawnych produkcji, „Spamalot” na Broadwayu jest grany przez 24 aktorów, w Gdyni przez 55, wyprawa „Lalki” do Warszawy na WST to wręcz ekspedycja (120 osób!). Szkoda, że po raz kolejny, tym razem świadomie, zrezygnowano z konkursu – Gdynia mogłaby podnieść przez to rangę tej bardzo niszowej i wyjątkowej aktywności, jaką nadal jest  muzyczno-teatralne antyszambrowanie.Być może kogoś zaskoczy zdanie Marcello Mastroianniego, ale trudno się nie zgodzić z wielkim aktorem, gdy mówi o swoim zawodzie:

Tegoroczna propozycja była małym benefisem najbardziej pożądanego reżysera artystycznego  teatru muzycznego w Polsce. W  trzech spektaklach Kościelniak zagrał po części odpowiednio z: przyjaciółmi, studentami i amatorami. Najlepszym przedstawieniem kwietniowej imprezy był „Idiota”. Gdybyśmy mieli nadal etykietować, to uzasadnione jest stwierdzenie, że Kościelniak zajmuje miejsce w teatrze muzycznym, jakie w dramatycznym odpowiedniku zajmują Warlikowski i Lupa. Jednak najlepsze produkcje twórcy niezapomnianej, wrocławskiej „Opery za trzy grosze”, każą odbierać Kościelniaka jako twórcę osobnego, ponadgatunkowego, po prostu wybitnego reżysera teatralnego. Więcej. „Sen nocy letniej” podzielił widownię, kolejna wersja trans opery Leszka Możdżera była bardzo nierówna.  Więcej  „Hair” z kolei, to wpadka. Spektakl  rozczarowuje pod każdym względem: słabo zaśpiewane (fatalna artykulacja  w zbiorówkach), mało pomysłów choreograficznych („karuzela” żeńska w II akcie to katastrofa!), mimo ponad 30. osób na scenie nie czuło się młodzieńczej energii, wielu aktorów było po prostu… niepotrzebnych, zagubionych na ogromnej, gdyńskiej scenie. Dostaliśmy w rezultacie „Wieczór biesiadny i  hippisowski”, brakowało tylko, wzorem Józefowicza i jego „Wieczoru latynoskiego”, przekazywania na przykład jointa do sztachnięcia, wszak prawie w wigilię IV FTM sejm zalegalizował narkotyki w Polsce. Więcej.

Producenci. Foto: Paweł Jóźwiak

Świetnie za to zaprezentowały się dwa legendarne musicale. Gdyński „Spamalot” gwarantuje   realizację założeń Korwina, który nie ukrywa, że prowadzi teatr pełnej sali, oparty na jak najlepszym przygotowaniu zespołu aktorskiego, tanecznego i muzycznego. Niektórzy zarzucają naczelnemu gdyńskiemu zbytni konserwatyzm, twierdząc, że to teatr bezpieczny, przewidywalny, nienowoczesny, ale publiczność głosuje przez aklamację i z pewnością najnowsza premiera będzie przebojem przez długi czas. Więcej 
Chorzowscy  „Producenci” zawierają wiele elementów brooksowego stylu.Absurd i wulgarne dowcipy (szczególnie na temat seksu) przemieszane są z łzawym i sentymentalnym „musicalowaniem”. I chyba współwystępowanie  tych dwóch, wykluczających się estetyk, stanowi o wyjątkowości tytułu. Brooks zrobił klasyczny, mainstreamowy musical i przemycił do niego elementy swego oryginalnego poczucia humoru. Dzięki temu udało się uniknąć katastrofy w tym bardzo karkołomnym przedsięwzięciu, jakim jest sztuka o Hitlerze, choć trzeba przyznać, że osoby o mniejszym poczuciu humoru  mogłyby się czuć dotknięte widokiem  uradowanego Adolfa Hitlera na scenie. To  obok „Spamalota” według Monty Pythona najbardziej zwariowany i udany  przykład przekroczenia estetycznego w dziejach musicalu.Więcej

Idiota. Foto Paweł Jóźwiak

„Murami Hebronu” Teatr Capitol z Wrocławia po raz kolejny udowodnił, że jest wytrawnym i wytrwałym poszukiwaczem nowych dróg w teatrze muzycznym. Niebywała odwaga i umiejętność prezentowania spektakli skonstruowanych z różnych gatunków, wpisuje wrocławski Capitol w nurt awangardy artystycznej. Nie wszyscy odbiorcy, w tym również władza udzielająca wsparcia finansowego,  mogą być przygotowani na taką eksplorację w teatrze muzycznym, jednak, jak widać, nie wszyscy ulegają populistycznym gustom.Przykład do naśladowania dla władzy i teatrów.  Więcej

Zawiodła stolica. Teatr ROMA nie zaproponował nowoczesnego spojrzenia interpretacyjnego na twórczość współzałożyciela „Skamandra“. Zbyt długi (150 minut) spektakl miał różne tempo, przeplatały się w nim refleksja z humorem, intonacyjnie kojarzone kolejno z ciszą i krzykiem. Dominowało sentymentalne podejście do pięknego wielosłowia Tuwima, jego dbałości o formę, rytm i smaczki komiczne. Więcej „Wieczór bałkański” Teatru Studio Buffo spełnieniem marzeń nie był, choć otrzymał gromkie brawa, jak zwykle na stojąco. Szkoda, że twórcy spektaklu pokazali Bałkany przede wszystkim jako sentymentalno-biesiadne, co niewiele ma wspólnego z rzeczywistym obrazem bardzo bogatych kultur muzycznych tamtego regionu. Pozostaje ugruntowany obraz niekończącej się pijackiej orgii, czyli według nadwiślańców – fantazji. Więcej.

Wieczór bałkański. Foto: Paweł Jóźwiak

Naj Naj Naj IV Festiwalu Teatrów Muzycznych

 

Najlepszy spektakl:

Idiota w reżyserii Wojciecha Kościelniaka Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu

Najlepszy musical:

Spamalot w reżyserii Macieja Korwina Teatru Muzycznego w Gdyni

Najlepszy inny spektakl muzyczny:

Mury Hebronu w reżyserii Cezarego Studniaka Teatru Capitol we Wrocławiu

Najlepszy aktor w roli głównej:

Ex aequo:

Mikołaj Woubishet w spektaklu Mury Hebronu

Cezary Studniak w roli Rogożyna w Idiocie

Najlepsza aktorka w roli głównej:

Helena Sujecka jako Nastazja Filipowna w Idiocie

Najlepszy aktor w roli drugoplanowej:

Marek Kaliszuk jako Herbert w Spamalocie

Najlepsza aktorka w roli drugoplanowej:

Ex aequo:

Ewelina Adamska-Porczyk jako Dziewczyna w Idiocie

Katarzyna Hołub jako Ulla Swanson w „Producentach” Teatru Rozrywki w Chorzowie

Najlepszy głos męski:

Cezary Studniak w roli Rogożyna w Idiocie

Najlepszy głos damski:

Marta Smuk jako Pani Jeziora w Spamalocie

Najlepsza scena:

Opowieść Ferdyszczenki w Idiocie

Najlepsza piosenka:

Always look on the bright side of life z musicalu Spamalot

Najlepsza choreografia:

Janusz Skubaczkowski Sen nocy letniej Teatru Nowego w Poznaniu

Najlepsza gra świateł

Sen nocy letniej Teatru Nowego w Poznaniu

Najlepsze kostiumy:

Jerzy Rudzki do Spamalota

 

W Plebiscycie Publiczności IV Festiwalu Teatrów Muzycznych  zwyciężyli:

Marta Smuk, która wystąpiła w roli Pani Jeziora w spektaklu „Spamalot” Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej z Gdyni

Cezary Studniak, który wystąpił w roli Parfiona Rogożyna w spektaklu „Idiota” Teatru Muzycznego CAPITOL z Wrocławia

Źródło: Gazeta Świętojańska

 

Dodaj komentarz